piątek, 19 kwietnia 2013

Romby i farba Annie Sloan w przystępnej cenie;-)

Kiedy Daga na swoim blogu pokazała Komodę Carove zapragnęłam mebla z blatem w romby. 
Moje serce długo walczyło z umysłem, który przypominał mi szkolne lata beznadziejnej walki z cyrklem, linijką i kątomierzem... 

Ale jak to z moim sercem bywa - pokonało obawy umysłu i oto mam swój własny mebel z blatem w romby.



Jak się okazało - nie takie romby straszne;-). Blat pomalowałam i odstawiłam w "bezpieczne" miejsce.
I tu pojawia się nowy bohater, córka Emilka, która chce pochwalić się zdolnościami mamy przed koleżankami i montuje blat na podstawie stołu czekającej na odnowienie. 
Ze śladów po szklankach i nutelli wtartej w farbę wnoszę, że towarzystwo wyszło najedzone i napite;-).

Ale co z blatem?

Mimo, że malowanie rombów sprawiło mi sporo radości, to wizja ponownego oklejania blatu taśmą papierową już uśmiechu na mojej twarzy nie zdołała wywołać.
Na szczęście "herbatka u Emilki" zbiegła się w czasie z porządkami w szufladzie z wydrukowanymi grafikami.
I tak mój blat po delikatnym przetarciu i umyciu zatransferowałam fragmentami obrazków. 

Efekt oceńcie sami...




Tyle w temacie blatu - przejdźmy teraz do podstawy.
Fakt, że element dekoracyjny wymagał klejenia i uzupełniania sprawił, że zdecydowałam się na malowanie.
Zabrałam się za szlifowanie, kiedy otrzymałam wiadomość, że w opolskim czekają na mnie krzesła. 

Cóż... umówiłam się na odbiór krzeseł następnego dnia a na podstawie stołu postanowiłam przetestować farbę wykonaną według tego przepisu

I tak udało mi się skończyć stół w zaledwie kilka godzin. 

Efekt pod wieloma względami bardzo mnie zadowala. 




I na koniec moje "nowe" krzesła. 
Tak wiem, prezentują się niczym Kopciuszek w umorusanym fartuchu.
Ale mam nadzieję, że po pracach renowacyjnych będą mogły godnie stanąć przy moim stole. 



 Pozdrawiam wszystkich wiosennie i dziękuję za odwiedziny :-)

11 komentarzy:

  1. Brawo! Super efekt!Inspirujęce,myślę co by tu pomalować u siebie?pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie maluj szafy - jest piękna taka, jaka jest. Ale jeśli jeszcze nie malowałaś farbami Annie Sloan i zrobisz farbę z przepisu - koniecznie pomaluj coś polakierowanego;-)

      Dzięki za miłe słowa i do zobaczenia u Ciebie:-)

      Usuń
  2. Wspaniale wyszło , no i ta farba własnej roboty ! Super , jestem pod wrażeniem :o)
    Mówisz że sprawdza się doskonale ?! Krzesła trochę pracy ale na pewno warto . Czekam na efekt końcowy :)
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! Farba sprawdza się dobrze. Na efekt końcowy krzeseł będziesz musiała trochę poczekać (rzeczywiście sporo jest przy nich do zrobienia). Ale na 19 maja na 100% będą gotowe.

      xoxo

      Usuń
  3. Cudowna przemiana, bardzo mi się podoba. Ciekawa jestem przemiany krzesełek. Cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny blog.Cieszę się,że Cię znalazłam.Będę oglądać.
    Wiola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszczyt to wielki gościć Cię u mnie. Tym bardziej, że na Twoim blogu goszczę od lat kilku. Tylko skąd ta przerwa?

      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Witaj, Twój stół jest tak piękny, że nie można oczu oderwać. Uwielbiam romby, a te w Twoim wydaniu z transferami wprost fantastyczne ! Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ława sama w sobie jest przepiękna ,a tu jeszcze na dodatek przecierka ,romby, grafiki..... powzdycham sobie.....podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne rzeczy robisz. Będę częściej obserwowała Twoje konserwatorskie poczynania. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :-).

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne! i jeszcze te romby! Poproszę o przepis jak te romby malować, bo wydają się takie skomplikowane. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń